Zawioła z Niedobczyc wiedział, że Robert Lewandowski będzie wielki

Patrzę na to, co wyczynia Lewandowski i mam przeogromną satysfakcję bo wszystko to, o czym pomyślałem spotykając się z nim i o nim pisząc, sprawdza się w 100 procentach – mówi Wojciech Zawioła, autor jedynej i niepowtarzalnej, bo autoryzowanej przez Roberta Lewandowskiego, biografii. Z pochodzącym z Niedobczyc Wojciechem Zawiołą, rozmawiał Mirosław Górka.

 

12063974-148855958799768-1332812476-n-1444811685

Zawioła z Niedobczyc wiedział, że Robert Lewandowski będzie wielki

Mirosław Górka: Panie Wojtku, zaczniemy z wysokiego C… jak czuje się autor jedynej i niepowtarzalnej, bo autoryzowanej przez Roberta Lewandowskiego, biografii?

Wojciech Zawioła: Fantastycznie. Szczerze mówiąc teraz ta książka przeżywa drugą młodość a ja częściej muszę odpowiadać na pytania dotyczące Roberta niż po premierze biografii. I to pytania dziennikarzy. Patrzę na to co wyczynia Lewandowski i mam przeogromną satysfakcję bo wszystko to, o czym pomyślałem spotykając się z nim i o nim pisząc, sprawdza się w 100%. Ja naprawdę wiedziałem że Robert będzie wielkim piłkarzem. Widziałem to w jego oczach, pasji, profesjonalizmie, zimnej krwi. Widziałem to w jego Ani, która pomaga mu jak może, widziałem to w jego mamie Iwonie. No i uwierzyłem Czarkowi Kucharskiemu, który mówił mi wtedy, że czas Roberta nadejdzie i że Bayern to dla niego idealny klub, mimo, że wszyscy wokół pukali się w czoło uważając, że Lewy będzie siedział na ławce. A teraz prędzej na ławce usiądzie ten słynny Robben niż Robert.

Dlaczego akurat Robert Lewandowski, a nie na przykład wychowanek Rymera bądź innego sławnego klubu ze śląska ?
Skoro napisałem o wychowanku Varsovii to mogę też o wychowanku Rymera, tylko pokażcie mi o którym z nich:) Nigdy nie ukrywałem że Robert był pomysłem Wydawnictwa (wtedy G+J) i trzeba go było długo namawiać. Uważał, że jeszcze za mało zrobił. A potem Wydawnictwo wybrało Autora. Padło na mnie. Wyzwanie przeogromne. Po pierwsze dlatego, że już wtedy był najlepszym polskim piłkarzem, po drugie dlatego że jest człowiekiem bardzo zamkniętym. Ale chyba podołałem.

 

Wracając do biografii Roberta Lewandowskiego… Od premiery książki minęło niemal 2,5 roku, a w tym czasie wiele zmian nastąpiło w życiu popularnego Lewego. To niemal rewolucja… Nie myślał Pan o wydaniu drugim poszerzonym?
Już wtedy zostawiliśmy sobie taką furtkę zamieszczając na końcu książki „cdn…”. I też po ukazaniu się książki po cichu o tym mówiliśmy. Ale czas pokaże. Ważny jest odpowiedni moment a u Roberta ciągle coś się dzieje. Jeszcze trochę poczekamy o ile w ogóle Robert będzie kontynuacją zainteresowany.

 

Niedawno ukazała się Pana kolejna, czwarta w dorobku, książka pt. „Szukaj mnie”. Skąd Pan czerpie inspiracje? Czy kamienica, w której młody mężczyzna znajduje dziennik jest osadzona w śląskich realiach?
Inspiracje czerpię oczywiście z głowy:) czasem wystarczy impuls. Czasem dłuższa obserwacja jakiegoś zjawiska. Albo na przykład jedna sytuacja która podpowiada mi kolejne i tworzy się historia. W pierwszej powieści bazą była para starszych ludzi idących parkiem i trzymających się za ręce. Pomyślałem, że tacy ludzie mają z pewnością niesamowite historie do opowiedzenia. I napisałem taką historię. To fikcja a jednak wielu czytelników pytało mnie czy na przykład smakowała mi szarlotka Pani Basi. Niesamowite. Kilka osób rozczarowałem przyznając że była to fikcja. Wiem jednak że podobne historie miały miejsce w Polsce powojennej. Polecam lekturę.
Natomiast w drugiej powieści chciałem napisać o zaginionym liście, może dzienniku. Skończyło się na dzienniku. Reszta się sama ułożyła…ale oczywiście wątek (czy też wątki) rozwijał się w mojej głowie na bieżąco. Jedynie zakończenie znałem od początku. Tak jak zresztą w przypadku „Jest takie miejsce…”. Co do śląskich realiów to niestety nie. Z prostej przyczyny. Chyba łatwiej mi pisać o realiach, które obserwuję teraz niż o tych, które widziałem 15 lat temu. Akcja nowej powieści rozgrywa się na warszawskim Mokotowie, który znam w miarę dobrze bo kilka lat tam mieszkałem.
Czym jest dla Pana słowo? Pytam, gdyż jest Pan dziennikarzem sportowym, ale też pisarzem. Grzegorz Miecugow recenzując Pana książkę napisał „Przeczytałem jednym tchem i nie byłem rozczarowany. Szczególnie podobało mi się to, że stałym motywem tej powieści jest słowo. A dla mnie bez słów prawie nic się nie liczy”.
Grzegorz zaskoczył mnie tymi słowami. Ale to było bardzo przyjemne zaskoczenie, bo dało do zrozumienia, że dobrze posługuję się słowem. A to dla mnie niezwykle ważna sprawa. Słowo to klucz do wszystkiego. Zwłaszcza w moim zawodzie. Dziennikarz, który ma problem ze słowem pisanym czy mówionym, nigdy nie będzie dobrym dziennikarzem bo nie będzie w stanie przekazać swoich myśli, komentarzy, opinii. A kiedy dziennikarz, i nie tylko on, potrafi lawirować pomiędzy stylami to osiąga mistrzostwo. Chcę kiedyś takie mistrzostwo osiągnąć.
Wróćmy do piłki nożnej. Czy w Pana ocenie stadion śląski odzyska po remoncie blask sprzed lat? Zdetronizowanie Narodowe nie wchodzi już raczej w rachubę, więc … No kiedy  śląski klub zdobędzie Mistrzostwo Polski?:)
Moim zdaniem to już nigdy nie będzie ten Śląski sprzed lat. Świat się zmienił, stadiony wyglądają teraz zupełnie inaczej. Narodowy już ma swoja legendę i nic tego nie zmieni. Jest nowoczesny, piękny, piłkarze go lubią. Ale oczywiście trzymam kciuki za śląskiego giganta, bo mam sentyment do tego miejsca. Oglądałem na nim między innymi mecz z Norwegią, w którym zapewniliśmy sobie awans na mistrzostwa świata w 2002 roku. Fantastyczna sprawa.
Sporo rzeki Nacynie (dobrze pamiętam?:)) upłynie zanim śląski klub znów zdobędzie tytuł. To wręcz graniczy z cudem, ale trzeba być dobrej myśli.

Wychował się Pan w Niedobczycach, więc muszę zapytać o rodzinne strony. Blisko Panu do nas? Jak Pan zapatruje się na historię Niedobczyc przez pryzmat swojego życia – dzieciństwo, okres dorastania i dzisiaj – bardziej z dystansu i na odległość?
Kocham Niedobczyce, nie może być inaczej.  Nadal mieszkają tu moi rodzice, więc pretekstów do przyjazdu nie muszę szukać, choć ostatnimi czasy to oni częściej bywają u mnie. Do wnuków ich ciągnie:) Mam fantastyczne wspomnienia związane z Niedobczycami, bo miałem bardzo fajne dzieciństwo, radosne, spokojne – dzięki rodzicom oczywiście. Kilka lat temu byłem na otwarciu nowego boiska w Szkole Podstawowej nr 21 – mojej szkole. To też było przemiłe wydarzenie.
Kiedy ktoś pyta mnie skąd pochodzę, mówię, że z Rybnika a zaraz potem dopowiadam, że właściwie z Niedobczyc. To się nigdy nie zmieni.

 

Wojciech Zawioła, absolwent Uniwersytetu Śląskiego, dziennikarz z wykształcenia. Związany z platformą NC+. Prezenter wiadomości sportowych TVN i TVN24. Auto powieści „Jest takie miejsce…” i „Szukaj mnie”, a także wywiadu rzeki z Mariuszem Czerkawskim „Życie na lodzie” i biografii Roberta Lewandowskiego „Pogromca Realu”.

Rozmawiał: Mirosław Górka

Rozmowa ukazała się także  na stronie T:raf